MSWiA odpowiada ws. PolCam-ów. “Jeden sąd powie tak, a inny sąd powie nie”

Wideorejestrator PolCam dokumentuje wszystkie nieprawidłowe zachowania uczestników ruchu drogowego. Fot. Policja

Wideorejestrator PolCam dokumentuje wszystkie nieprawidłowe zachowania uczestników ruchu drogowego. Fot. Policja

W listopadzie 2017 roku zapadł wyrok w sprawie pomiaru prędkości dokonanego prędkościomierzem kontrolnym typu PolCam. Sędzia Bernard Domaradzki stwierdził wówczas, że rejestrowana przez PolCam średnia prędkość jest prędkością radiowozu, a nie pojazdu kontrolowanego i tym samym nagranie zarejestrowane PolCam’em nie może stanowić dowodu winy w zakresie wykroczenia z art. 92a kw. (niestosowanie się do ograniczenia prędkości). Jak się jednak okazuje, MSWiA nie do końca zgadza się z orzecznictwem sądów.

“Do mojego biura poselskiego zgłasza się coraz więc osób z prośbą o interwencję w sprawie nierzetelnego pomiaru prędkości pojazdów przez policyjne urządzenia typu PolCam czy VideoRapid” – picze poseł Józef Lassota, który twierdzi, że wideorejestratory w radiowozach zapisują ich własną prędkość, a nie prędkość kontrolowanego samochodu.

Posełzauważył jednak, że najważniejszym czynnikiem wpływającym na dokładność pomiaru dokonywanego przez urządzenia stosowane przez policję typu PolCam i VideoRapid jest zachowanie takiej samej odległości pomiędzy pojazdami (tj. pojazdem, którego prędkość jest mierzona, i pojazdem, w którym zainstalowany jest prędkościomierz) na początku i na końcu pomiaru, co w normalnych warunkach drogowych jest praktycznie niemożliwe.

Poseł jako przykład takiej sytuacji podał opisany przez “Gazetę Wyborczą” przypadek kierowcy z Lublina:

“Jest sobota, 6 sierpnia 2016 roku. Parę minut po godz. 17 E.P., 31-letni wówczas pracownik firmy budowlanej, jedzie swoim kilkunastoletnim bmw ul. Krańcową w Lublinie. Szeroka, dwujezdniowa droga oddziela osiedle bloków od domów jednorodzinnych. Dwa pasy w każdym kierunku zachęcają kierowców do szybkiej jazdy. Ludzie mieszkający wzdłuż trasy często boją się przechodzić przez przejście bez sygnalizacji. Dlatego policja patroluje ulicę.

E.P. najprawdopodobniej jedzie szybciej niż dozwolone w tym miejscu 50 km/godz. Zauważają to policjanci z drogówki jadący nieoznakowanym oplem vectrą. Gdy ruszają w pościg, zamontowany w radiowozie wideorejestrator firmy PolCam pokazuje prędkość 99 km/godz. Włączają nagrywanie. Teraz sprzęt pokazuje 90 km. Potem 93 km, dalej 94 km. Tuż przed końcem pomiaru bmw zaczyna skręcać. Kamera rejestruje prędkość 93,9 km. Policjanci zatrzymują kierowcę. Proponują mu 300-złotowy mandat i osiem punktów karnych za przekroczenie prędkości w granicach od 40 do 50 km na godz. E.P. jednak nie chce płacić. Zwraca policjantom uwagę, że w połowie pomiaru zaczął hamować, a policjanci – nie. Na nagraniu widać włączone światła stopu. Kierowca zauważa, że kamera wskazuje nie prędkość jego samochodu, ale wozu mundurowych. Sprawa idzie do sądu” – relacjonował na łamach “Gazety Wyborczej” redaktor Piotr Kozłowski.

Lassota przypomniał uzasadnienie wyroku Sądu Rejonowego w Lublinie z 28 listopada 2017 roku, z którego wynika, że materiał dowodowy dostarczony przez policję pozwalał jedynie na bezsporne ustalenie prędkości radiowozu, natomiast nie pozwalał na poczynienie ustalenia pewnego co do prędkości pojazdu obwinionego. Sąd zwrócił uwagę na to, że wideorejestratory w radiowozach zapisują ich własną prędkość, a nie prędkość kontrolowanego samochodu.

Jak się okazuje, sąd przyznał, że stosowanie urządzenia PolCam jest dopuszczalne w świetle przepisów prawa, ale jak zauważył “w XXI wieku, przy aktualnym poziomie rozwoju technologicznego, musi zastanawiać wykorzystywanie przez organy państwa do pomiarów prędkości w ruchu drogowym urządzenia, które nie jest w stanie ustalić prędkości pojazdu poddawanego kontroli, a dla ustalenia prędkości tego pojazdu wykorzystuje zawodny i podatny na zakwestionowanie system pomiaru prędkości radiowozu”.

Poseł zauważył, że w tej sprawie policja nie była w stanie wyjaśnić w jaki sposób do tego doszło, że kierowca przez 30-40 metrów hamował, a na nagraniu nie było widać spadku prędkości.

Podobny wyrok, o którym Józef Lasota przypomniał, zapadł 24 stycznia 2018 roku w Sądzie Rejonowym w Katowicach. Sędzia – w oparciu o stosowną ekspertyzę – stwierdził wówczas, że nagranie z wideorejestratora samochodowego nie może być obiektywnym dowodem w sprawie sądowej. Podstawowy zarzut biegłego dotyczył sumy błędów urządzenia PolCam, które pozbawione jest jakiegokolwiek urządzenia pomiarowego, a wynik wyświetlany na jego ekranie jako prędkość pojazdu mierzonego jest w istocie symulacją dokonywaną na podstawie prędkości radiowozu. Jak zauważył sąd, choć policja uzasadnia używanie wideorejestratorów otrzymaną homologacją, to dokument ten potwierdza tylko, że urządzenie spełnia normy techniczne i działa poprawnie. Oprócz tego urządzenie powinno być jednak zgodne z obowiązującym prawem i dawać wiarygodne wyniki, co jest niemożliwe bez urządzenia pomiarowego.

“W obu sprawach sąd uniewinnił oskarżonych, a mimo to Policja codziennie dalej wystawia na tej podstawie mandaty karne” – podsumował poseł Lassota. Posełzapytał Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji m.in. o to czy zamierza rozwiązać problem wadliwych wideorejestratorów, czy wszystkie wideorejestratory używane przez policję spełniają wymogi prawne, oraz dlaczego MSWiA dalej wykorzystuje zawodny i podatny na zakwestionowanie system pomiaru prędkości wideorejestratorem.

Czytaj też:

Szef NSZZP: Kończymy z pompowaniem statystyk. Mandaty tylko za najpoważniejsze wykroczenia

Jeden sąd powie tak, a inny sąd powie nie”

Na interpelację posła Józefa Lassoty odpowiedział Sekretarz Stanu w MSWiA Jarosław Zieliński. “Użytkowane przez Policję prędkościomierze kontrolne PolCam posiadają zatwierdzenie typu PLT 0636 (nadane decyzją z dnia 1 marca 2006 r. Prezesa Głównego Urzędu Miar nr ZT 45/2006) oraz legalizację pierwotną i ponowną, w związku z czym posiadają potwierdzenie polskiej administracji miar wymagań rozporządzenia Ministra Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej z dnia 20 stycznia 2004 r. w sprawie wymagań metrologicznych, którym powinny odpowiadać przyrządy do pomiaru prędkości pojazdów w ruchu drogowym (Dz.U. Nr 15 poz. 129 – akt archiwalny)” – podał wiceminister.

Jarosław Zieliński poinformował, że prędkościomierz kontrolny PolCam, którego metoda działania opiera się na tzw. odcinkowym pomiarze prędkości, do stosowania dopuścił Prezes Głównego Urzędu Miar (GUM) i tylko ten organ jest kompetentny do tego, aby uznać, że eksploatowane przez funkcjonariuszy wideorejestratory są nierzetelne lub wadliwe.

“Wideorejestrator to przyrząd, którego zadaniem jest dokumentowanie wszystkich nieprawidłowych zachowań uczestników ruchu drogowego, a nie tylko pomiar prędkości. Policja gromadzi dane dotyczące łącznej liczby wykroczeń ujawnionych i zarejestrowanych przy użyciu wideorejestratorów, bez podziału na określone rodzaje naruszeń przepisów prawa, w tym przekroczenie dozwolonej prędkości” – przypomniał Zieliński.

Zaznaczył, że policjanci dokonują pomiarów prędkości wyłącznie urządzeniami posiadającymi zatwierdzenie typu, legalizację pierwotną i ponowną wydaną przez polską administrację miar. Natomiast funkcjonariusze komórek ruchu drogowego odbywają specjalistyczne szkolenia z obsługi wideorejestratorów, a materiał zarejestrowany tymi urządzeniami, w szczególności dokonane pomiary prędkości pojazdów, jest poddawany bieżącej ocenie przez przełożonych, m.in. pod kątem stosowania wytycznych zawartych w instrukcji obsługi.

W jego opinii wyroki sądów odnoszące się do wykonywania przez policjantów pomiaru prędkości dotyczą jednostkowych spraw, które są rozpatrywane indywidualnie i mają charakter incydentalny. Wiceminister Zieliński ostatecznie stwierdził, że “fakt wydania określonego wyroku w danej sprawie, nie oznacza, że kolejne sądy przyjmą tę samą linię orzeczniczą oraz nie obliguje Policji do wycofania z użytku prędkościomierzy”.

Czytaj również: Petycja ws. uchylenia „pouczenia”. BAS: Postulat nie zasługuje na aprobatę, przepis należy znowelizować

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o