Tragedia w Gdańsku. Trudne pytania bez odpowiedzi

Tragiczne wydarzenia jakie miały miejsce w Gdańsku podczas 27. finału WOŚP odbiły się szerokim echem w całym kraju. Fot. TVN24

Tragiczne wydarzenia jakie miały miejsce w Gdańsku podczas 27. finału WOŚP odbiły się szerokim echem w całym kraju. Fot. TVN24

Ostatnie, tragiczne wydarzenia w Gdańsku odbiły się szerokim echem w całym kraju. Polacy zaczęli sobie zadawać pytanie: Czy naprawdę jesteśmy bezpieczni?

Cóż, bezpieczeństwo to temat rzeka i nie da się odpowiedzieć na tak zadane pytanie w krótkim artykule, czy wystąpieniu telewizyjnym. Mimo to, różni eksperci próbują. Zazwyczaj wychodzi im to raczej żałośnie, bowiem, idąc po linii najmniejszego oporu, skupiają się na kiepskiej kondycji firm ochroniarskich. Przy okazji próbują bezczelnie zareklamować firmy, z którymi sami są związani. A którym też, najczęściej można by wiele zarzucić.

Trudno się jednak dziwić ekspertom, skoro wypowiadają się w mediach. A media nie do końca wiedzą o co pytać. Spróbujmy zatem ułatwić nieco pracę dziennikarzom (i utrudnić ekspertom) i postawmy te pytania, które należałoby zadać po tragedii w Gdańsku.

1. Jaki, na prawdę, był status gdańskiej imprezy i dlaczego właśnie taki?

Żeby w ogóle móc omawiać sposób zabezpieczenia imprezy (jakiejkolwiek) należy najpierw ustalić jej status. Czy jest to impreza masowa, w rozumieniu ustawy, czy też nie? Jeśli tak, to czy zostały spełnione wszystkie warunki jej organizacji? A jeśli nie, to dlaczego? Itd.

W przypadku gdańskiego koncertu wątpliwości jest cała masa. Najpierw przedstawiciel Agencji Ochrony mówi, że firma spełniła wszystkie wymogi dotyczące zabezpieczenia imprezy masowej. Chwilę później wypływa informacja (potwierdzona przez Policję), że to nie była impreza masowa w rozumieniu Ustawy o Bezpieczeństwie Imprez Masowych. Następnie przedstawiciel Ratusza mówi, że owszem, nie była, ale Agencja Ochrony dostała wytyczne, żeby zabezpieczyć ją tak jak imprezę masową… Masło maślane.

Imprezę zorganizowano w oparciu o Ustawę Prawo o Ruchu Drogowym. Brzmi absurdalnie? Owszem, ale prawo mamy takie, że jest to wykonalne. Tylko dlaczego zdecydowano się na takie rozwiązanie? Zazwyczaj Ustawa o Bezpieczeństwie Imprez Masowych omijana jest ze względu na koszty, które musiałby ponieść organizator. Musiałby bowiem spełnić określone standardy bezpieczeństwa. Jednak organizator twierdzi, że impreza nie była masowa, ale zabezpieczona tak jakby była.

No więc dlaczego nie zgłoszono jej jako masową? Które przepisy w ten sposób ominięto?

2. Dlaczego wydano zgodę na to by duża impreza, spełniająca kryteria imprezy masowej, została zorganizowana w oparciu o inne przepisy?

To pytanie głównie do Policji i gdańskiego Ratusza. Niezrozumiała jest bowiem ta nonszalancja. Moim zdaniem, choć to tylko domysły i odszczekam je gdy tylko ktokolwiek udowodni mi, że było inaczej, doszło do tego z powodów… politycznych. Skoro PiS „nęka” WOŚP nadając odbywającemu się w Kostrzynie Nad Odrą festiwalowi Pol’and’Rock status imprezy podwyższonego ryzyka, to My pokażmy, że można się dobrze i bezpiecznie bawić nawet na imprezie zorganizowanej „po partyzancku”.

Jak się okazało dobra i bezpieczna zabawa trwa do czasu aż wydarzy się jakaś tragedia.

3. Kto odpowiadał za bezpieczeństwo imprezy i jakie miał do tego kompetencje?

Na imprezie masowej obowiązkowo wyznacza się Kierownika ds. Bezpieczeństwa, który musi spełniać określone kryteria, żeby objąć tę funkcję. Ten koncert nie był imprezą masową w rozumieniu ustawy. Kto zatem odpowiadał za bezpieczeństwo? Czy był to przedstawiciel Ratusza? Czy Policji? Czy organizatora? A może ktoś z wynajętej Agencji Ochrony? Czy miał kompetencje, żeby odpowiadać za bezpieczeństwo zgromadzonych pod sceną ludzi?

Bywały już przypadki (tragedia na studenckich otrzęsinach w Bydgoszczy, kilka lat temu), że za bezpieczeństwo imprezy odpowiadał… motorniczy. Tak, człowiek, który, formalnie miał wyrobione uprawnienia, ale pracę w ochronie traktował jako możliwość dorobienia paru groszy, a na codzień prowadził tramwaj, odpowiadał za bezpieczeństwo niczego nie podejrzewających, chcących się tylko pobawić, młodych ludzi. Czy tym razem też tak było?

Pewne szczegóły sugerują, że osobie odpowiedzialnej za zabezpieczenie gdańskiej imprezy też brakowało wiedzy i doświadczenia.

4. Skąd wziąć lepszą ochronę?

Pierwszą i najbardziej intuicyjną odpowiedzią, na pytanie „co zawiodło?” jest jedno słowo: ochrona. To ochroniarzy było za mało (nie wiem, czy to prawda, ale takie wypowiedzi pojawiały się w mediach), że byli źle opłaceni, że niewyszkoleni, za starzy, za młodzi, za chudzi, za grubi…

Można by pomyśleć, że ochrona to wyłącznie praca dla byłych komandosów. Tylko skąd ich wziąć? I, co ważniejsze, ile to będzie kosztowało?

Prawda jest taka, że osób spełniających MEDIALNE wymagania dotyczące ochrony jest jak na lekarstwo. Osoby o „odpowiednich” warunkach fizycznych i na „odpowiednim” poziomie wyszkolenia to absolutna elita tego zawodu. Najczęściej skupiona w małych, wyspecjalizowanych i piekielnie drogich firmach. Do ochrony imprez masowych potrzebna jest też masa ochroniarzy. Skądś ich trzeba brać. A, nie ma się co oszukiwać, każdy organizator imprezy ma określony budżet. Jeśli zapłaci dużo za występ popularnej gwiazdy, to na ochronę zostanie mało środków. Jeśli sowicie opłaci ochronę, to zamiast gwiazdy, zaprosi na scenę kogoś, kto nie ściągnie oczekiwanej liczby widzów itd. Efekt jest taki, że stawki dla ochrony są niskie. Za małe pieniądze nie zatrudni się fachowców. Trzeba więc ratować się zatrudniając tych, już niemal przysłowiowych, emerytów, studentów i niepełnosprawnych.

Eksperci jednak uparcie, jak jeden mąż, powtarzają: „Trzeba zatrudniać lepszych ludzi i lepiej im płacić”. W domyśle: „Płaćcie nam. My jesteśmy lepsi”. Dlaczego zatem nikt z dziennikarzy nie zapyta ich, skąd wziąć na to pieniądze?

5. Jakie zadania stawiać ochronie?

Skoro budżety są, jakie są, ludzie – tak samo, to powinna się wszystkim zapalić lampka ostrzegawcza. Powinni zacząć zadawać sobie (i ekspertom) pytanie: „Czy nie postawiliśmy ochroniarzom zadań nieadekwatnych do ich możliwości?”

Byłem szkolony w innym kraju i w innym systemie. Opierając się na doświadczeniach m.in. brytyjskich, uczono mnie, że prywatna ochrona to głównie system wczesnego ostrzegania. Zadaniem armii kiepsko opłacanych i pobieżnie przeszkolonych ochroniarzy jest obserwacja i identyfikacja zagrożeń, a następnie informowanie o tym odpowiednich służb. W tak rozumianym systemie, ochroniarze nie muszą rzucać się na bandytów. Oczekuje się od nich jedynie wykrycia zagrożenia i wezwania wsparcia. To policja (wojsko, czy kto tam jest pod ręką) ma narzędzia do siłowego rozwiązywania takich problemów. Jest też wyszkolona w używaniu tych narzędzi.

U nas natomiast uparcie tkwimy w fikcyjnym świecie, w którym od osoby po przyspieszonym, trzymiesięcznym kursie ochroniarskim, albo po weekendowym kursie na pracownika służby informacyjnej, oczekuje się, że gołymi rękami będzie walczył z nożownikami, odpierał zamachy, pacyfikował tłumy (np na meczach).

Może czas pomyśleć nad jakimiś zmianami? Albo wymusić na sektorze ochrony drastyczne podniesienie poziomu wyszkolenia swoich pracowników (co jest niemożliwe w branży pracującej na 2% marżach), albo zmienić przepisy tak, by część zadań ochroniarskich przerzucić na służby, które są do ich wykonywania szkolone.

6. I więcej…

Powyżej napisałem pięć pytań, wraz z uzasadnieniem, dlaczego je stawiam. Można jednak postawić ich o wiele więcej. Można pytać o sens obowiązujących aktualnie przepisów dotyczących bezpieczeństwa, nie tylko imprez masowych, ale bezpieczeństwa w ogóle. Można zapytać o to dlaczego tak wiele firm ochroniarskich działa sobie w najlepsze mimo regularnego łamania tych przepisów. Można, a nawet trzeba, zapytać o nadzór nad branżą ochrony, bo obecny – policyjny, to często zwyczajna fikcja. Można postawić pytania o ogólne bezpieczeństwo w kraju…

Można, ale to już pozostawię dziennikarzom, którzy zapraszają na rozmowy dyżurnych ekspertów. Niech i oni się wykażą odrobiną kreatywności.

Czytaj również: Słowo krytyki o bezpieczeństwie imprez masowych


Hubert Kwintal – Redaktor portalu OCHRONA24.info. Kierownik ochrony. Od kilkunastu lat w branży bezpieczeństwa i ochrony w Polsce, jak i za granicą. Instruktor kursów na KPOF i członków służb organizatora imprez masowych. Kwalifikowany Pracownik Ochrony Fizycznej.

3
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
TestoHubertFor Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
For
Gość
For

Dlaczego komercyjną imprezę na której ktoś robi kasę miała by ochraniać policja za publiczne pieniądze? Trzeba wymagać i kontrolować firmy, eliminować te nie spełniające standardów. To właśnie firmy które nigdy nie powinny prowadzić takiej działalności psują ten rynek, jedyny ich atut to cena, natomiast organizatorów interesuje tylko zysk i koła się zamyka. Bezpieczeństwo kosztuje, oczywistym jest, że ceny muszą iść do góry, bo za obecne kwoty nie da się zapewnić bezpieczeństwa. Zacznijmy na pierwszym miejscu wymagać, organizator i taka firma muszą czuć odpowiedzialność i ponosić surowe konsekwencje jeżeli dojdzie do zaniedbań, żeby nie opłacało się “oszczędzać”. Lepiej zapłacić więcej za… Czytaj więcej »

Hubert
Gość
Hubert

Po pierwsze, gdyby wyeliminować z rynku firmy, które nie spełniają standardów jakich się wszyscy domagają to zostałoby, w całym kraju, może kilka, może kilkanaście małych, mocno specjalistycznych firm. Cała reszta kombinuje jak może. Jak łatwo policzyć, tych kilka firm, zatrudniających łącznie kilkuset, może kilka tysięcy ludzi, nie byłoby w stanie ogarnąć całego rynku. Po drugie, o czym już napisałem, jeśli organizator wywali dużo pieniędzy na ochronę to za co opłaci występy gwiazd? Ile zapłaci technikom? Ile wyda na obsługę? Łatwo szasta się nieswoimi pieniędzmi, ale w prawdziwym życiu budżety nie są z gumy. Po trzecie, na tych imprezach policja i… Czytaj więcej »

Testo
Gość
Testo

Jak się zatrudnia za 7 zł inwalidów i emerytów to czego się spodziewać po takiej ochronie.

Ostatnio dodane