17 września, 2021

OCHRONA24

Polska Najnowsze wiadomości, zdjęcia, filmy i reportaże specjalne ochrony. Polska Blogi, komentarze i wiadomości archiwalne na …

Afgański działacz na rzecz uchodźców w Polsce marzy o przyjeździe do Hiszpanii z rodziną

Zdjęcie dostarczone przez Nilofera Ayubiego, afgańskiego aktywistę i biznesmena, któremu udało się uciec z Kabulu wraz z rodziną, czekając na swoją przyszłość z setkami swoich towarzyszy w polskim obozie dla uchodźców, równie niepewnym jak jego kraj. Jak wspomniano w rozmowie telefonicznej z Efe, miej oko na Hiszpanię. Na zdjęciu Nilofar Ayobi na tylnym siedzeniu samochodu z dwójką dzieci. EFE / Nilofar Ayoubi ***** Tylko do użytku redakcyjnego / Dostępne do ujawnienia kompatybilnych wiadomości (kredyt pieniężny) *****

Kraków (Polska), wrzesień. 4 (EFE) Podobnie jak jego kraj, jego poglądy znajdują się w Hiszpanii.
Jeszcze kilka tygodni temu świat nagle stał się zbyt mały dla Ayobi, która pomagała innym Afgańczykom poszerzać swoje granice.
Z małego pokoju w Ośrodku dla Uchodźców Kiruba, kilka kilometrów od Gdańska (północ), aktywistka prosi międzynarodowych przyjaciół i media o pomoc w koordynacji opieki nad trójką swoich dzieci w wieku jedenastu miesięcy i poniżej jedenastu lat. .
„Sytuacja tutaj jest straszna, nie mamy gdzie gotować, nie brakuje pieluch dla niemowląt, nie jesteśmy nawet blisko miasta, możemy iść i zaopatrzyć się” – powiedział w rozmowie telefonicznej.
Setki afgańskich uchodźców wydalonych przez polski rząd jest rozprowadzanych w pierwszym ośrodku recepcyjnym. Muszą zachować 10 dni izolacji i miejsca takie jak Gruba, do której Ayobi, jej mąż i trójka dzieci przybyli dwa tygodnie temu.
„Kiedy tu przybyliśmy, kazali nam czekać pięć godzin, bez wody i jedzenia, są tu dzieci i bezbronni ludzie” – wyjaśnia naglącym głosem. „Nie przekazali nam informacji o tym, co się z nami stanie. Mam nadzieję, że pozwolą nam się stąd wydostać, gdy tylko się zarejestrujemy”.
Ayobi, która prowadziła wygodne życie w Kabulu i jest właścicielką kilku firm kosmetycznych, mówi, że mogła zabrać ze sobą tylko „trochę biżuterii”, ale obecnie nie ma dostępu do przedmiotów, które zostawiła w swoim kraju.
Podobnie jak tysiące Afgańczyków, rodzina Ayoubiego była zmuszona porzucić wszystko w pośpiechu, aby uratować mu życie: wiele razy talibowie „chodzili od domu do domu z listą nazwisk, żeby mnie zabić”.
Teraz Ayobi umieścił swoje nazwisko na liście działań i celów talibów w swoim kraju, takich jak nauczanie kobiet języka angielskiego czy pisanie sztuk „niemożliwych” w nowej sytuacji.
Wiedząc, że niepodległość i demokracja wydają się Afganistanowi odległe, powiedział: „Wiem, że zachodnie rządy uznają reżim Talibów.
Jego ucieczka z kraju była możliwa dzięki pomocy Lay Marcel z Barcelony, która z zainteresowaniem śledziła wydarzenia w Afganistanie i znalazła bolesną wiadomość od Ayobiego z prośbą o wpisanie pomocy do rejestru obywateli. Wyjść .; Ale, jak wspomina Marshall, „pozostało wiele osób, z których nadal nie możemy się wydostać”.
Kiedy przybył na lotnisko w Kabulu, dramatyczna odyseja Iobiego była jednym z najbardziej dramatycznych momentów, wykraczającym poza to, co określił jako „faworyzowanie”, przekraczanie ludzkich fal, gdy starał się zbliżyć do samolotów i był narażony na fizyczne ataki samolotów. Partyzanci talibscy: „Kiedy usłyszeli, jak rozmawiam z mężem w moim języku, rozpoznali naszą rasę i pobili nas. Złamali mi nos”.
Zostali ewakuowani na samolot wojskowy wyczarterowany przez polski rząd, który ogłosił, że z około 500 Afgańczyków, którzy przybyli do Polski, tylko 50 może pozostać w kraju, a reszta zostanie przeniesiona. Następne dwa miesiące.
Z pomocą Marcela i kilku przyjaciół Iopi ma nadzieję dotrzeć do Hiszpanii, gdzie Katalonia już próbuje założyć sieć pomocy.
Ayobi podziękowała „moim hiszpańskim przyjaciołom” za otrzymaną pomoc, jednocześnie zapewniając jej „ludzi w tym ośrodku, szczególnie tych najbardziej bezbronnych” w ramach jej środków.
Miguel Angel Cayo Magas

READ  Dwoje afgańskich dzieci deportowanych do Polski jadło trujące grzyby i potrzebowało świeżej wątroby