„Ochroniarz” – powieść, która przeniesie Cię do świata absurdu

Ochroniarz - powieść, która przeniesie Cię do świata absurdu

Czy może być coś fascynującego w pracy ochroniarza pilnującego rur kwasoodpornych? Zapewne wydaje się Wam, że znacie odpowiedź, a jednak… Okazuje się, że wszystko zależy od punktu widzenia! Bohaterowi tej szalonej powieści przyszło żyć w dwóch różnych systemach społeczno-politycznych, które po jakimś czasie rozsypały się niczym domek z kart, a on zmuszony był poszukać nowego sposobu na życie. Kiedy zostaje pracownikiem ochrony, otaczający świat nabiera dla niego zupełnie nowego wymiaru, a on sam przekonuje się, że w tej pozornie wypełnionej rutyną pracy nie ma miejsca na nudę. Nie wiadomo, kiedy zaciera się granica między rzeczywistością a wyobraźnią, otwierając świat pełen intrygujących wyzwań, aluzji i wysublimowanego absurdu…

Rozdział VI

Zmianę przejąłem w biegu, bo mój zmiennik spieszył się wyjątkowo. Na odchodne krzyknął do mnie:
– Pogadamy dłużej następnym razem!
No cóż, i tak czasami bywa. Otworzyłem raport, przeglądając, co się wydarzyło, dokonując nowego wpisu przyjęcia służby.
– Tak! Kolejny dzień przemijania.
Do siebie gadałem, bo i raźniej nam było we dwóch. Wstałem i kilka okrążeń w kontenerze przerobiłem, by nie wypaść z wprawy.
– To co? Kurtkę włóż i na obchód ruszaj, stary! Jeszcze spojrzę na ochroniarza w lustrze i ocenię, jak dziś wygląda.
Cały czas gadałem z samym sobą. Podkradłem się cichutko do lustra, taki tradycyjny rytuał, i patrzę. Co widzę? Ano siebie. Wymiętego, pewnie dlatego, że mało spałem, z żoną zbyt długo tańcowałem, a już małolat nie jestem! Niestety. No to dawaj, chcąc czy nie, obchód robić, jak przystało. Pogoda taka sobie, znośna, śnieg tu i tam zalega i wiaterek czasami nieprzyjemnie w twarz zajrzy. Idę jak zwykle utartym szlakiem między rurami kwasoodpornymi i przyznać muszę, że tak samo przychodzi liczenie. Raz, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć… Przerywam, idąc dalej, powtarzam po chwili to samo: raz, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć… Nigdy mi się nie zdarzyło dokończyć, zresztą nie było takiej potrzeby. Ale jakieś odbicie miałem na tym punkcie. Zamierzałem właśnie zakończyć moją lustrację, kiedy… poczułem, że coś mnie za nogę złapało i trzyma (…)

***

Autor powieści pt. „Ochroniarz”, Jarosław Wojciechowski, jako ochotnik służył w Marynarce Wojennej w Ustce i na Helu. W swoim życiu imał się różnych zajęć: był pracownikiem budowlanym, operatorem dozująco-pakującym w zakładach azotowych we Włocławku, magazynierem, inspektorem ds. kontroli i inwentaryzacji, malarzem antykorozyjnym na budowach w Polsce i w Niemczech, był współwłaścicielem agencji handlowej, rzecznikiem prasowym w zachodniopomorskiej Szkole Biznesu we Włocławku, ochroniarzem. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego przyznało mu prawo do ubiegania się o tzw. emeryturę twórczą. W latach 1990 pracował w Paryżu, a w roku 1996 nawiązał współpracę z redaktorem naczelnym Jerzym Giedroyciem.

  • Rodzaj literatury: Literatura obyczajowa
  • Wydawca: Novae Res, 2018
  • Format: 121×195, skrzydełka
  • Wydanie: Pierwsze
  • Liczba stron: 200
  • ISBN: 978-83-8147-125-1

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o