W niedzielę (7 marca) przed bramę na teren budowy Muzeum Historii Polski samochodem osobowym podjechał 62-latek. – Nasz ochroniarz poprosił go o przepustkę, ale kierowca nie chciał jej okazać – relacjonował “Gazecie Wyborczej” Jarosław Borkowski, szef ochrony z firmy Wega, która pilnuje placu budowy. – Kiedy wartownik podszedł do auta, kierowca krzyknął, że jest pracownikiem Muzeum Historii Polski, i nagle ruszył. Potrącił wartownika i pojechał dalej, nie udzielając mu pomocy – dodał Borkowski.

Wówczas zareagowali pracownicy budowy, którzy na miejsce wezwali policję.

Asp. sztab. Mariusz Mrozek z Komendy Stołecznej Policji potwierdził “Gazecie Wyborczej”, że doszło do takiego zdarzenia. – Ze wstępnych ustaleń wynika, że między mężczyznami doszło do sprzeczki, po czym 62-letni kierowca potrącił pracownika ochrony. Poszkodowany nie odniósł poważnych obrażeń. Najpierw odmówił wezwania pogotowia, dopiero potem skarżył się na ból biodra. Wtedy policjanci zadzwonili po karetkę – wyjaśnił mundurowy. Pracownika ochrony przewieziono do szpitala. Ma ogólne potłuczenia, jest na zwolnieniu lekarskim.

Czytaj też: Pracownik ochrony a legitymowanie osób [KOMENTARZ]

Policja zabezpieczyła monitoring z miejsca zdarzenia i prowadzi czynności w kierunku naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu. Kierowcy grozi trzy lata więzienia.

Jak ustaliła gazeta, 62-latek nie był pracownikiem firmy budowlanej pracującej na terenie MHP. – Sprawcą nie był żaden z pracowników ani podwykonawców naszej firmy. Nie mamy związku z tą sprawą – powiedział Michał Wrzosek z firmy Budimex, która odpowiada za inwestycję.

Rzecznik MHP również nie był w stanie potwierdzić, czy mężczyzna, który potrącił ochroniarza rzeczywiście jest pracownikiem Muzeum Historii Polski i czy osobie tej była wydana przepustka.

Czytaj również: Anonimowa petycja ws. zmian w ustawie o ochronie osób i mienia [KOMENTARZ]