Osadzony usiłował zabić funkcjonariusza Służby Więziennej. W poznańskim sądzie ruszył proces

W poznańskim sądzie ruszył proces osadzonego, który usiłował zabić funkcjonariusza SW. Fot. ilustracyjne: SW

W poznańskim sądzie ruszył proces osadzonego, który usiłował zabić funkcjonariusza SW. Fot. ilustracyjne: SW

Pod koniec ubiegłego roku Prokuratura Okręgowa w Poznaniu skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Wojciechowi S. podejrzanemu o usiłowanie zabójstwa funkcjonariusza Służby Więziennej z Zakładu Karnego we Wronkach. W piątek w poznańskim sądzie ruszył proces w tej sprawie.

– Do zdarzenia doszło w dniu 26 listopada 2016 roku na terenie Zakładu Karnego we Wronkach. W tym dniu odbywający karę pozbawienia wolności Wojciech S. z nieustalonej przyczyny zaatakował konwojującego go funkcjonariusza. Trzymając w zaciśniętej dłoni ok. 10 centymetrowy drut zadał mu cios w szyję. Zaatakowanemu funkcjonariuszowi udało się obezwładnić napastnika – relacjonował w grudniu ub.r. prok. Michał Smętkowski z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. – Z uwagi na rodzaj narzędzia i miejsce w które ugodził sprawca jego zachowanie zakwalifikowano jako usiłowanie zabójstwa – tłumaczył prokurator.

Czytaj też:

Z roku na rok rośnie liczba ataków na funkcjonariuszy Służby Więziennej

Podczas piątkowej rozprawy w poznańskim sądzie zeznawał poszkodowany funkcjonariusz SW, Dawid H. Z jego relacji wynika, że przyczyną ataku mogła być… zbyt mała porcja obiadowa, którą otrzymał więzień.

– Wydawaliśmy obiad więźniom. Wojciech S. zgłosił, że otrzymał za małą porcję. Kiedy poszliśmy ją zważyć, okazało się, że rzeczywiście była za mała. Cała droga przebiegała spokojnie do momentu powrotu do celi. Wtedy oskarżony zaczął mi ubliżać. Pytał “co się ku*wa gapisz?”. Poleciłem mu, żeby się uspokoił – relacjonował w sądzie Dawid H. Według relacji H., Wojciech S. miał też użyć słów “jeszcze cię załatwię”.

Jeszcze tego samego dnia w godzinach popołudniowych więźniowie, w tym Wojciech S., mieli udać się na świetlicę. – Poprosiłem kolegę, by przyszedł mi pomóc, bo jeden z więźniów był pobudzony – zeznawał Dawid H.

Kiedy funkcjonariusze przyszli po więźniów, pięciu z nich bez problemu wyszło z celi. Został tylko Wojciech S., który w tym czasie korzystał z toalety.

– Sprawdziliśmy go w celi przy użyciu wykrywacza metali. Następnie kolega odszedł z pozostałymi więźniami, zaś Wojciech S. wyszedł z celi. Poszliśmy w kierunku świetlicy. Oskarżony szedł przede mną, po jakichś 2-3 metrach odwrócił się, powiedział “panie oddziałowy” oraz uderzył mnie pięścią w okolice brody i szyi – tłumaczył Dawid H.

W trakcie szamotaniny osadzonemu wypadł z dłoni kawałek drutu. Chwilę później S. był już obezwładniony. Dawid H. zeznawał też, że w pierwszej chwili nie poczuł zranienia. Dopiero po odprowadzeniu Wojciecha S. do celi, jeden z funkcjonariuszy powiedział mu, że ma ranę na szyi.

Funkcjonariusz ostatecznie nie odniósł poważnych obrażeń, choć musiał mieć założone dwa szwy. Przez dwa miesiące przebywał też na zwolnieniu lekarskim.

Czytaj też:

Aresztanci skarżą się, że policja stosuje wobec nich tortury. RPO interweniuje

Zupełnie inną wersję wydarzeń przedstawił oskarżony Wojciech S. Według niego, strażnik więzienny chciał go pobić, dlatego wziął z celi drut, by się bronić. Mężczyzna nie przyznaje się do usiłowania zabójstwa.

– Prawdą jest, że miałem drut w ręku. On służył w celi jako śrubokręt. Przy wyjściu nie byłem jednak sprawdzany wykrywaczem metali. Ten drut miałem po to, by się bronić. Wiedziałem, że oddziałowy mnie zaatakuje. Groził, że mnie pobije, jak nieśliśmy porcję z sali do celi. Mówił, że jeśli powiem grypsującym, że brakuje porcji, to dostanę wpi*dol. Już w celi mówił, że będzie się ze mną bił – wyjaśniał Wojciech S.

Oskarżony zeznał również, że to “normalne”, iż we wronieckim zakładzie karnym w celach są druty oraz inne rzeczy, w tym nawet narkotyki. – Oddziałowi przyniosą wszystko za pieniądze – twierdził.

Wojciech S. podtrzymał także swoje wcześniejsze zeznania, w których przekonywał, że nie chciał ugodzić strażnika w szyję, a ponadto został pobity przez strażników, kiedy zabrano go z celi.

Wojciech S. był już wielokrotnie karany za umyślne przestępstwa przeciwko życiu lub zdrowiu w związku z czym będzie odpowiadał za działanie w warunkach recydywy. Za zarzucane mu przestępstwo grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Czytaj również: Służba Więzienna na celowniku. Patryk Jaki odpowiada na poselską interpelację

 

/PO, gloswielkopolski.pl

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Julek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Julek
Gość
Julek

Kurew złodziejska, cwel. Na “wolce” partaczył życie a w sanatorium darmowe żarło celowi nie pasuje. Taka kurew plugawi “fach” a o lwowskiej szkole to nawet nie słyszał tępak z kanału.

Ostatnio dodane