Bezpieczeństwo w teorii i w praktyce. Czyli dlaczego to nie takie proste…

Bezpieczeństwo w teorii i w praktyce. Fot. Shutterstock.com

Bezpieczeństwo w teorii i w praktyce. Fot. Shutterstock.com

Nie milkną echa tragedii, która rozegrała się w Gdańsku 13 stycznia tego roku. Wciąż wszyscy zastanawiają się czy zamachowi na życie prezydenta Adamowicza można było zapobiec. Jeśli tak to w jaki sposób? A jeśli nie to dlaczego i co, mimo wszystko można było zrobić lepiej?

Diagnoza problemu, czy jedynie objawów?

Ktokolwiek wypowiada się w tej kwestii, zawsze, jak mantrę, powtarza kilka tych samych „oczywistych oczywistości”:

  1. Ochrona jest źle opłacana.
  2. Ochrona jest źle wyszkolona.
  3. Do ochrony zatrudniane są niewłaściwe osoby.

Z każdym z tych twierdzeń należy się zgodzić. Bezdyskusyjnie. No chyba, że…

1. Pieniądze

Na papierze wszystko wygląda dobrze. Wykładamy duże pieniądze, za które wynajmujemy specjalistów. A oni zapewniają nam bezpieczeństwo. Jakież to proste, prawda?

Przykro mi, ale nie. Dlaczego? A no dlatego, że w naszym kraju specjalistów wartych zapłacenia im dużych pieniędzy jest jak na lekarstwo.

2. Szkolenie

No to może warto by zacząć ich szkolić? Przywrócić licencje i państwowe egzaminy?

Znów pudło. Jakieś 90% (dane szacunkowe, bo oficjalnych właściwie nie ma) dzisiejszych Kwalifikowanych Pracowników Ochrony wszystkich szczebli, od strażników po zarządy firm, to osoby wykształcone właśnie w czasach obowiązywania licencji i państwowych egzaminów. I, jak się okazuje, nie koniecznie prezentują wystarczający poziom wyszkolenia.

A, no tak, zapomniał bym o pracownikach niekwalifikowanych. Oni nie są szkoleni wcale, a w przypadku imprez masowych, nauka trwa, w najlepszym przypadku 24 godziny. Zwykle zresztą mniej. Tyle, że kursy ochroniarskie kosztują. Mniej więcej tyle co kurs na prawo jazdy. Czyli nie są to małe pieniądze. Z tym, że o ile prawo jazdy jest potrzebne praktycznie każdemu, to kurs ochroniarski… przyznajmy – nie jest to wydatek pierwszej potrzeby w kraju gdzie najniższa krajowa jest żałosna, a podatki absurdalnie wysokie.

3. Zasoby ludzkie

No to może chociaż ludzi znajdźmy odpowiednich? Jestem za. Tylko kto to są „odpowiedni ludzie”? I znów, jak bumerang wracają opinie tak ekspertów jak i laików, według których „odpowiedni ochroniarz” to duży, silny, zdrowy mężczyzna. Najlepiej koło 30-stki, bo starszy to już za stary. I, broń Boże, żeby miał jakiekolwiek doświadczenie w wojsku lub policji, bo „tylko blokuje miejsce” tym, którzy idą do ochrony z powołania…

Mówiąc szczerze komentowanie takich wymagań przychodzi mi z najwyższym trudem, ponieważ nigdy, nawet przez moment, nie uważałem ich za poważne. Oczywiście, nie tylko jestem w stanie wyobrazić sobie młodych, zdrowych, sprawnych i kompetentnych ludzi marzących o byciu stróżami. Ja nawet kilku takich znam. Ale ich liczba nie jest na tyle duża, żeby wystarczyło to na zaspokojenie potrzeb rynku, który obecnie dobija już powoli do 300 tysięcy osób (ok 250 tysięcy pracujących już w ochronie plus wakaty).

Wygląda więc na to, że jesteśmy w głębokim lesie jeśli chodzi o bezpieczeństwo. Czy jednak można coś zmienić w tej kwestii? Można i to całkiem sporo.

Teoria

Zacznijmy od tego czym jest bezpieczeństwo? Bo z ogólnego niezrozumienia tego pojęcia bierze się wiele późniejszych nieporozumień.

Bezpieczeństwo można rozumieć na dwa sposoby:

  1. Realny stan rzeczy, w którym nie istnieją zagrożenia, albo są one na tyle małe, że łatwo je zneutralizować.
  2. Całkowicie subiektywne poczucie braku zagrożenia.

Pierwsza definicja jest o wiele trudniejsza do spełnienia. Warto zauważyć, że nawet sami organizatorzy imprez masowych mówią dziś: „do tej pory czuliśmy się bezpieczni, myśleliśmy, że nic nam nie grozi”. Nie jest to dokładny cytat, ale dość trafnie oddaje sens tych wypowiedzi.

To samo można zresztą odnieść do zabezpieczenia obiektów, ochrony osób itd. Wszystkim nam się wydaje, że jesteśmy bezpieczni, bo „kto by tam chciał nas skrzywdzić”? Jak się okazuje, czasem i ktoś taki się znajdzie.

Czy zatem osiągnięcie stanu realnego bezpieczeństwa jest możliwe? Niestety, nigdy w stu procentach. W każdym systemie bezpieczeństwa istnieją luki. Nieustannie trwa też „wyścig zbrojeń” pomiędzy napastnikami a ochroniarzami.

Możliwe jest jednak osiągnięcie stanu względnego bezpieczeństwa. Powszechnym błędem jest jednak łączenie tego stanu z poczuciem, że zagrożenia całkowicie zniknęły.

Praktyka

Jak to zrobić w praktyce? To żadna tajemnica. Rozwiązanie zawiera się w trzech słowach:

  1. Edukacja.
  2. Edukacja.
  3. Edukacja.

Edukować należy służby, które są główną siłą dającą odpór zagrożeniom. Należycie przygotowane służby to również lepsza ich organizacja, a co za tym idzie, skuteczność działania.

Edukować należy też ochroniarzy. Ale nie koniecznie w zakresie karate i używania środków przymusu. To oczywiście nigdy nie zaszkodzi, ale pierwszym i najważniejszym zagadnieniem, na którym należy się skupić to rzetelne szkolenie z procedur bezpieczeństwa oraz współpracy ze wspomnianymi wcześniej służbami.

Wreszcie, edukację w zakresie bezpieczeństwa powinni przejść wszyscy obywatele. W Polsce mieszka około 38 milionów ludzi. Policjantów jest ok. 100 tysięcy. Ochroniarzy (nawet licząc niekwalifikowanych emerytów i niedoświadczoną młodzież) niecałe 300 tysięcy. Dołóżmy do tego 100 tysięcy żołnierzy i, a co tam, bądźmy rozrzutni – kolejne 100 tysięcy w pozostałych służbach. Wychodzi nam pół miliona wyznaczonych do pilnowania 37,4 pozostałych obywateli.

A i to jest tylko mrzonka, bo każda z tych osób musiałaby czuwać dwadzieścia cztery godziny na dobę, siedem dni w tygodniu, bez dni wolnych, urlopów, świąt itd. W praktyce te pół miliona trzeba podzielić na cztery. Zatem każdego dnia, nad bezpieczeństwem prawie trzydziestu siedmiu i pół miliona obywateli czuwa raptem 150 tysięcy osób. Łatwo policzyć ilu „podopiecznych” przypada na każdą z nich.

A jeszcze nie uwzględniliśmy niuansów. Niemal cała ochrona i część policji wykonują zadania bieżącej ochrony ludności. Jednak wojsko, piony śledcze, służby specjalne itd, zajmują się zupełnie innymi sprawami. Związanymi z bezpieczeństwem ogólnym kraju, ale już nie koniecznie pojedynczych jego mieszkańców.

Cóż zatem robić?

W tych warunkach trudno liczyć na to, że w każdej sytuacji ktoś inny nas obroni. Jasne, nie można popadać w skrajności. Nie sposób wyobrazić sobie, że nagle 38 milionów ludzi (w tym dzieci, osoby starsze, schorowane itp) zapisuje się na kursy karate, kupuje broń, robi zapasy wody i żywności…

Całkiem realne jest natomiast wdrożenie szerokiej palety programów edukacyjnych, przygotowujących każdego (w tym również dzieci) do prawidłowego reagowania na sytuacje kryzysowe.

Korzyści

Te pozwolę sobie wymienić w punktach:

  1. Lepsze przygotowanie wszystkich obywateli do radzenia sobie w sytuacjach kryzysowych.
  2. Część tak wyedukowanych obywateli trafi do ochrony (oraz służb), co automatycznie podniesie poziom wyszkolenia… z punktu widzenia branży, właściwie za darmo.
  3. O wiele łatwiej będzie wdrażać nowe systemy bezpieczeństwa. Jak to wygląda obecnie, wie chyba każdy. Dla przykładu: Można napisać doskonałe procedury ewakuacji obiektu. Jednak, gdy włącza się alarm mało która z osób na tym obiekcie przebywających rusza się z miejsca. Wszyscy przekonani są, że alarm jest fałszywy więc… nie warto sobie nim zawracać głowy.
  4. Poczucie bezpieczeństwa wynikające nie z błędnego założenia, że zagrożenia nie istnieją, tylko z całkiem słusznego przekonania, że umiemy sobie z nimi radzić.

Na zakończenie

Na początku tego tekstu zadałem pytanie, czy diagnozy stawiane przez osoby wypowiadające się w mediach na temat bezpieczeństwa określają problem, czy jedynie jego objawy. Moim zdaniem jest to jedynie rozpoznanie objawów (zresztą nie wszystkich, a jedynie tych najlepiej widocznych). Prawdziwy problem leży głębiej. A jest nim, wynikające z braku edukacji, niewłaściwe rozumienie słowa „bezpieczeństwo”.

Czytaj również: Słowo krytyki o bezpieczeństwie imprez masowych


Hubert Kwintal – Redaktor portalu OCHRONA24.info. Kierownik ochrony. Od kilkunastu lat w branży bezpieczeństwa i ochrony w Polsce, jak i za granicą. Instruktor kursów na KPOF i członków służb organizatora imprez masowych. Kwalifikowany Pracownik Ochrony Fizycznej.

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Marisuz Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Marisuz
Gość

Zajmuje się bezpieczeństwem odo 2000 roku i w pełni zgadzam się z autorem. Edukacja, edukacja i jeszcze raz edukacja, w tym dużo edukacji praktycznej.